Trochę Historii

Od około 50 lat, amerykański magazyn Atlantyk rzuca intelektualny granat w naszą kulturę. Latem 1945 roku opublikował na przykład esej inżyniera z Massachusetts Institute of Technology (MIT), Vannevara Busha zatytułowany „As We May Think”. Okazało się, że jest to plan tego, co ostatecznie wyłoniło się jako światowa sieć. Dwa lata temu Atlantyk opublikował esej Nicholasa Carra, jednego z najbardziej znanych (i rozważnych) blogosfer, pod nagłówkiem „Czy Google czyni nas głupimi?”.

„W ciągu ostatnich kilku lat”, pisał Carr, „miałem niewygodne poczucie, że ktoś lub coś manipuluje moim mózgiem, zmieniając układ nerwowy, przeprogramowując pamięć.” Mój umysł nie odchodzi – jak dotąd jak mogę powiedzieć – ale to się zmienia, nie myślę tak, jak kiedyś myślałem, czuję to najmocniej, kiedy czytam, zanurzenie się w książce lub długim artykule było łatwe. Zanurzam się w narracji lub zwrotach kłótni, a ja spędzam godziny przechadzając się po długich odcinkach prozy.To rzadko już się zdarza.Teraz moja koncentracja często zaczyna dryfować po dwóch lub trzech stronach.Boję się niespokojny, tracę Wątek, zacznij szukać czegoś innego, czuję się tak, jakbym zawsze ciągnął mój nieokreślony mózg z powrotem do tekstu, a głęboka lektura, która przychodziła naturalnie stała się walką. ”

Tytuł eseju jest mylący, ponieważ celem Carr’a nie była tak naprawdę wiodąca wyszukiwarka na świecie, ale wpływ, jaki wszechobecna, nieustanna sieć ma na nasze procesy poznawcze. Argumentował, że nasza pogłębiająca się zależność od technologii sieciowych rzeczywiście zmienia nie tylko sposób myślenia, ale także strukturę naszych mózgów.

Artykuł Carra poruszył nerwy i wywołał ożywioną debatę w sieci i druku (teraz rozszerzył ją na książkę „The Shallows: What Internet to Do Our Brains”). Częściowo dlatego, że jest wciągającym pisarzem, który wyraźnie wyraził niepokój, który wielu dorosłych odczuwa w związku ze zmianą ich modi operandi w odpowiedzi na wszechobecność sieci. Kto zadaje sobie trud zapisywania lub zapamiętywania szczegółowych informacji, na przykład, gdy wie, że Google zawsze je pobierze, jeśli będzie potrzebne ponownie? Sieć stała się w pewnym sensie globalną protezą naszej zbiorowej pamięci.

Reklama

Łatwo odrzucić obawy Carra jako ostatni epizod moralnej paniki, która zawsze towarzyszy pojawieniu się nowej technologii komunikacyjnej. Ludzie obawiali się drukowania, fotografii, telefonu i telewizji w analogiczny sposób. To nawet przeszkadzało Platonowi, który twierdził, że technologia pisania zniszczy sztukę pamiętania.

Ale tylko dlatego, że lęki się powtarzają, nie oznacza, że ​​nie są one ważne. Nie ulega wątpliwości, że technologie komunikacyjne kształtują i przekształcają społeczeństwo – wystarczy spojrzeć na wpływ, jaki druk i media transmisyjne miały na nasz świat. Pytanie, na które nie mogliśmy odpowiedzieć przedtem, brzmiało, czy te technologie mogą również zmienić kształt. Carr twierdzi, że współczesna neuronauka, która ujawniła „plastyczność” ludzkiego mózgu, pokazuje, że nasze nawykowe praktyki mogą faktycznie zmienić nasze struktury neuronalne. Na przykład mózgi niepiśmiennych ludzi różnią się strukturalnie od ludzi, którzy potrafią czytać. Skoro więc technologia druku – i związany z tym obowiązek uczenia się czytania – może kształtować ludzkie mózgi, to z pewnością logiczne jest założenie, że nasze uzależnienie od technologii sieciowej zrobi coś podobnego?